AURIGA FLAVO-C serum z 8% witaminą C.....recenzja


Zacznijmy od tego,że nie do końca jestem przygotowana.Jakiś cudem opakowanie wraz z ulotką wylądowało w koszu na śmieci 😕 więc nie mam z czego zerżnąć składu i tego co obiecuje producent,ale bez paniki wesprę się niezawodnym wujkiem GOOGLE 😗.

Serum to preparat o działaniu przeciwzmarszczkowym i rozświetlającym o składzie 8 % witaminy C (forma lewoskrętna ) i 30% wyciągiem z Gingko biloba (miłorzęb japoński).
Auriga w swojej ofercie posiada jeszcze serum z 15% witaminą C.Nie będę wnikała w szczegółowy skład,bo nie o to tu chodzi.Nie jest to kosmetyk naturalny,więc sami rozumiecie.

Wiadomo od dawna,że na zmarszczki trzeba działać ,,przeciwzmarszczkowo,,a nie wpadać w panikę jak już na czole pojawi się Wi-fi (tak właśnie moje zmarchy skwitowała moja 10 letnia córka 😜😆).
Nastolatką nie jestem,jak już ustaliliśmy Wi-fi mam,kurze łapki-są,a już nie wspomnę o okolicach wokół oczu-masakra.No więc mamy co poprawiać.Napiszę tyle,że smarowałam się regularnie,każdego wieczoru po porządnym demakijażu.Buteleczka 15 ml wystarczyła mi na jakieś 2 miesiące.Kolor serum-niezidentyfikowany ,ale to nie istotne -MA DZIAŁAĆ!.Zapach mi nie przeszkadzał,choć był nieprzyjemny.wchłaniał się super,ale pozostawiał lepką warstwę na twarzy,co powodowało,że całe owłosienie z głowy lądowało na twarzy-to nic-MA DZIAŁAĆ! Konsystencja lejąca,uciekająca między palcami,ale to nic trochę sprytu i da radę.Buteleczka posiada pipetę ,co akurat jest fajne.Osobiście jestem zadowolona,może i zmarszczek nie spłyciło(na starość nie ma mocnych),ale ładnie wyrównało koloryt skóry i rozjaśniło moją poszarzałą cerę.Myślę ,że jak dla mnie wystarczy,nie oczekiwałam cudu ,jakbym chciała pozbyć się zmarszczek musiałabym zaprzyjaznić się z gabinetem chirurgii estetycznej i igłami 😉
Tak więc moi drodzy ode mnie tyle na ten temat.


                                                         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2014 Beauty Mum , Blogger